Odkąd prowadzę bloga, zapas moich pędzli bardzo się powiększył a tak naprawdę to się.. stworzył. Miałam jedynie jeden pędzelek do pudru kupiony w jakimś sklepiku. Teraz po prawie dwóch latach używania arsenału pędzli, nie wiem jak wcześniej radziłam sobie bez nich. Jako pierwsze w ręce wpadł mi zestaw bambusowych pędzli z RoseWholeSale, z którego jestem zadowolona do tej pory! Jedyne pędzle jakich kompletnie nie używam, to te do makijażu oczu, bo zwyczajnie ich nie maluje. Nigdy nie lubiłam, nie umiałam i nie miałam potrzeby malowania oczu. Po jakimś czasie kolekcja zaczęła się poszerzać o pędzle Hakuro. Zaczęłam od pędzla H50s do pokładu i stopniowo przybywały następne. Zasadnicza kwestią jest dbałość o czystość pędzli. Jakiś czas temu, nabawiłam się mało przyjemnej choroby skóry i higiena w tej kwestii to priorytet. Pędzle myje przeważnie co dwa dni. Najczęściej myję pędzel do podkładu, bo on jest używany najczęściej.
W dzisiejszej notce, chciałabym Wam pokazać jakim sposobem czyszczę mój zbiór, którego używam praktycznie codziennie. Zapraszam :)